Opłatek w kajaku
Niedziela rano, godzina 9.30 stanica wodna PTTK "Szlak Brdy” w Janowie. Temperatura powietrza - jakieś minus 12 stopni Celsjusza. Na opłatkowy spływ kajakowy wodniackiej braci przybyło 18 osób
Każdy ma swój patent na przetrwanie w kajaku przy takiej temperaturze. Herbatka z imbirem, z goździkami, z cytryną, folia malarska owinięta wokół stóp, wokół ud, wokół bioder, czapka kominiarka, uszanka albo trzy czapki jedna na drugiej. Każdy sposób dobry. Każdy, który zadziała.
Pierwsze półtora kilometra pokonujemy pieszo, przez las ze stanicy do elektrowni w Smukale. Krótka odprawa: - Jeśli ktoś wpadnie do wody, zaraz podpłynie do niego instruktor i doholuje do brzegu - zapewnia Bazela.
Lekkie ściśnięcie w żołądku (w przypadku amatorów) i przed godz. 11 kajaki lądują na rzece. Przed nami trzy godziny spływu urokliwymi zakrętami Brdy, po drodze setki kaczek, dziesiątki czapli, łabędzie, szadź na drzewach i magiczna mgiełka pary, która unosi się nad kilkanaście stopni cieplejszą od powietrza wodą.
A na koniec opłatek na wodzie, zaraz pod katedrą. Tak zakończyli rok bydgoscy wodniacy. Kolejny rozpoczną tradycyjnie już 1 stycznia o godz. 12.
Pierwszy raz spływałam zimą kajakiem. Jeszcze dzisiaj myślałam, że ten pomysł odrobinę ociera się o szaleństwo. Już myślę o kolejnym takim spływie.
tekst: Marek Wekfert Pomorska Bydgoszcz, http://www.pomorska.pl/